Witaj Gościu

Cześć

Cieszę się, że do mnie zajrzałeś. Co to za stronka? Ujrzała światło dzienne latem 2010 r., chyba po prostu z potrzeby pisania. Wrzucam tu teksty przeróżne. Czasem coś urodzi się w danej chwili, to znowu pokażę efekt wielomiesięcznej pracy, gromadzenia różnych informacji, których szukam w książkach, archiwaliach, Internecie… Najczęściej dotyczą historii formacji stojących na straży bezpieczeństwa i porządku publicznego, ale też dziejów mojej Małej Ojczyzny - miejsca, w którym łączą się trzy rzeki: Wisłoka, Jasiołka i Ropa. To malownicze bardzo, wyjątkowe pod wieloma względami, Jasielskie.

Poziom prac jest różny. Mają one głównie charakter popularyzatorski. Jednak – chciałbym to podkreślić, Szanowny Czytelniku - że moją ambicją jest być jak najbliżej prawdy.

Nie bądź rozczarowany, jeśli okaże się, że linki przekierowujące do innych tekstów nie będą działać. Skorzystaj wtedy z wyszukiwarki,a tekst łatwo znajdziesz. Linki nie działają z tego powodu, że to już trzecia odsłona tego bloga, w innym kawałku internetowej przestrzeni. Poprzednie strony po atakach spamowych musiały być wygaszane.

Ostatnie i polecane

O galicyjskich żandarmach (15). Kiedy złodziej hula, tęskno do twardej ręki żandarma

dislocationŻandarmeria galicyjska cieszyła się dobrą renomą długo po tym jak została rozwiązana. Dowody na to można znaleźć w wypowiedziach różnych ludzi, zamieszkujących Małopolskę w czasie II Rzeczypospolitej. I nie chodziło może tyle o niezadowolenie z Policji Państwowej, co z systemu, który ograniczając jej możliwości i finanse skazywał mieszkańców  na życie w niebezpieczeństwie. 

Na zdjęciu fragment tabeli dyslokacji jednostek galicyjskich 5 pułku lwowskiego C.K. Żandarmerii z 1876 r.

Bardzo dosadna jest treść artykułu, który ukazał się w tygodniku „Piast” z lipca 1930 r. pt. „Plaga kradzieży na wsi”. Autor wydrukowanego listu – pod tekstem podpisany jest: Misterka Kazimierz – porównuje stan bezpieczeństwa przed I wojną i współczesny mu na wsi. Tęskni do czasów „twardego prawa austriackiego” i „ciężkiej ręki żandarma”. Sytuacja musiała więc być naprawdę wyjątkowa.zand

W 1930 r. złodziej nie czuł respektu przed prawem

„Obecnie gospodarze wprawiają kraty żelazne do okien. Zupełnie niewinni ludzie mieszkają za kratami, a złodzieje hulają bezkarnie. – pisał Misterka (…) A jeżeli się uda wyśledzić złodzieja i zostanie ukarany, przecież go jeszcze broni prawo zawieszania wyroków, a złodziej dostaje możność wykonywania swego rzemiosła dalej, a gdyby broń Boże był przyłapany, podczas tego zawieszenia kary, to ma jeszcze jedną deskę ratunku, amnestię, i tak życie styra i  nie zostanie ukarany.”

Nie tak miało być przed wojną, za czasów cesarza Franciszka Józefa i jego żandarmów.

Katecheta od siódmego przykazania

„Był on nie tylko stróżem bezpieczeństwa publicznego, – informował „Piast” – który pełniąc służbę dniem i nocą, nie spuszczając z oczu nic, cokolwiek się wydało podejrzanem, ale był w niektórych wypadkach i księdzem katechetą, a szczególnie wykonywał obowiązki duchownego przy siódmem przykazaniu Boskiem [„Nie kradnij” – przyp. MS]. O ile się mu trafiło uczyć przykazań i o ile otrzymał taką lekcję podejrzany to pamiętał do śmierci.

Na zdjęciu żandarm austriacki, fotografia ze strony www.ah.milua.org.

Tak potrafił złodziejowi roztrząść sumienie, że wyznał wszystko cokolwiek w życiu popełnił złego, jakby na generalnej spowiedzi. To też nic dziwnego, że taki porządek panował pod względem bezpieczeństwa publicznego. Dodać należy, że dawniej nie chowano tu psów, któreby w nocy strzegły od złodziei, gdyż złodziei nie było.” [pisownia oryginalna – MS.]

Policja nie radziła sobie tak dobrze. Ale jak mogło być inaczej, kiedy zdaniem Misterka prawo chroniło złodzieja? W dodatku, tam, gdzie przed wojną posterunek liczył pięciu żandarmów, w wolnej Rzeczypospolitej utrzymywano zaledwie trzech policjantów, i to na dwukrotnie większym terenie.

Źródło: K. Misterka, Plaga kradzieży na wsi, „Piast” 1930, nr 30 z 27 lipca 1930 r.

 

Komentowanie wyłączone.