Witaj Gościu

Cześć

Cieszę się, że do mnie zajrzałeś. Co to za stronka? Ujrzała światło dzienne latem 2010 r., chyba po prostu z potrzeby pisania. Wrzucam tu teksty przeróżne. Czasem coś urodzi się w danej chwili, to znowu pokażę efekt wielomiesięcznej pracy, gromadzenia różnych informacji, których szukam w książkach, archiwaliach, Internecie… Najczęściej dotyczą historii formacji stojących na straży bezpieczeństwa i porządku publicznego, ale też dziejów mojej Małej Ojczyzny - miejsca, w którym łączą się trzy rzeki: Wisłoka, Jasiołka i Ropa. To malownicze bardzo, wyjątkowe pod wieloma względami, Jasielskie.

Poziom prac jest różny. Mają one głównie charakter popularyzatorski. Jednak – chciałbym to podkreślić, Szanowny Czytelniku - że moją ambicją jest być jak najbliżej prawdy.

Nie bądź rozczarowany, jeśli okaże się, że linki przekierowujące do innych tekstów nie będą działać. Skorzystaj wtedy z wyszukiwarki,a tekst łatwo znajdziesz. Linki nie działają z tego powodu, że to już trzecia odsłona tego bloga, w innym kawałku internetowej przestrzeni. Poprzednie strony po atakach spamowych musiały być wygaszane.

Ostatnie i polecane

Zginęli, bo byli wierni niepodległej Polsce

Policja doznała podczas II wojny światowej wyjątkowych strat. Ten czas nazywany jest nawet „zagładą polskiej Policji”. Wojnę przeżyło niewiele ponad połowa funkcjonariuszy Policji Państwowej. Większość poległych została zamordowana na Wschodzie. Zginęli tylko dlatego, że byli policjantami, że reprezentowali wolną Polskę.



U progu zagłady

W czasie wybuchu wojny korpus policyjny liczył 33-34 tysiące funkcjonariuszy. W czasie działań wojennych zginęło 2,5 do 3 tysięcy funkcjonariuszy. Około 3 tysięcy zdołało przekroczyć granicę chroniąc się na Litwie, Łotwie oraz w Rumunii i na Węgrzech. Policjanci, którzy pozostali w Generalnym Gubernatorstwie, 10 listopada 1939 r., zostali wezwani pod groźbą najwyższej kary do stawienia się do służby okupanta. Utworzono z nich formację pod nazwą Policja Polska, zwaną od koloru munduru „granatową”. „Granatowi” policjanci podjęli dwuznaczną moralnie służbę w organie stanowiącym system okupacyjny. Warto jednak podkreślić, że znaczna część z nich w tych warunkach nie zaprzestała walki o niepodległość i weszła w struktury Państwa Podziemnego. Dla wielu z nich konsekwencją tego wyboru była śmierć.

Dla tych, którzy przeżyli wojnę, nastał później czas represji i szykan. Większa część korpusu policyjnego znalazła się na terenie okupowanym przez ZSRR. Przyszłość tych ludzi, uważanych przez sowietów za „główne narzędzie burżuazyjnego państwa”, była przesądzona. Już w pierwszych dniach po wejściu Armii Czerwonej policjanci byli rozstrzeliwani. Szczególnym symbolem walki Policji w agresją sowiecką był udział policjantów w obronie Lwowa oraz Grodna w dniach 20-22 września 1939 r.

W następnych miesiącach około dwanaście tysięcy policjantów trafiło do łagrów i obozów. Dla większości z nich nie było stamtąd powrotu. Obozy jenieckie zorganizowano w Kozielsku, Starobielsku i Ostaszkowie. Policjanci trafili do Ostaszkowa, na wyspę Stołbnoj na jeziorze Seliger. Pracowali tam odnawiając budynki, budując i wyposażając baraki. Wznieśli groblę i zbudowali most. Jeńcy cierpieli ciężko pracując w doskwierającym zimnie i głodzie. Dzienne utrzymanie jednego jeńca kosztowało NKWD zaledwie 2 ruble i 58 kopiejek.

Wyrok

O losie Polaków ostatecznie rozstrzygnięto 5 marca 1940 r. W tym dniu na posiedzeniu Biura Politycznego Komitetu Centralnego Wszechzwiązkowej Komunistycznej Partii Bolszewików w składzie: Stalin, Wołoszyłow, Mołotow, Mikojan, Kalinin i Kaganowicz zaakceptowano wniosek Berii o zastosowanie kary śmierci przez rozstrzelanie 14 736 polskich jeńców, w tym 1030 oficerów i podoficerów policji, ochrony pogranicza i żandarmerii oraz 5138 szeregowych policji, żandarmerii, więziennictwa i wywiadu. Wniosek Berii obejmował również 10 685 Polaków przebywających w więzieniach zachodniej Ukrainy i zachodniej Białorusi.

W swym uzasadnieniu Beria podkreślał, że jeńcy ci są „zatwardziałymi, nie rokującymi poprawy wrogami władzy radzieckiej”, co więcej podejmują próby „kontynuowania działalności kontrrewolucyjnej prowadząc agitacje antysowiecką”. Organy NKWD w zachodnich obwodach Ukrainy i Białorusi miały wykryć szereg powstańczych organizacji kontrrewolucyjnych, „we wszystkich organizacjach aktywną rolę kierowniczą odgrywali oficerowie armii polskiej, byli policjanci i żandarmi”.

Zgodnie z wyrokiem 6288 więźniów z Ostaszkowa, w tym blisko sześć tysięcy policjantów, zginęło w okresie od 4 kwietnia do 13 maja 1940 r. w miejscowości Kalinin (obecnie Twer). W podziemiach budynku NKWD, w specjalnie przygotowanej do tego dźwiękochłonnej celi piwnicznej, funkcjonariusze sowieckiej bezpieki mordowali ich strzałem w tył głowy. Codziennie wykonywano 250-300 wyroków. Zwłoki zabitych pochowano w 25 dołach śmierci w lesie w Miednoje.


Odkrywanie prawdy

Zbrodnia ta miała na zawsze pozostać tajemnicą. Kiedy w kwietniu 1943 Niemcy poinformowali o odkryciu masowych grobów w Katyniu, upowszechniano na ten temat kłamstwa, utrwalając je w świadomości opinii międzynarodowej. Dopiero tzw. „zimna wojna” spowodowała przerwanie zmowy milczenia wokół tej zbrodni, również w krajach Zachodu wskazano prawdziwych winowajców. W państwach za „żelazną kurtyną”, w tym w Polsce, wciąż „Sprawa Katyńska” ukazywana była jako zbrodnia niemiecka, lub w ogóle przemilczana.

Dopiero 14 kwietnia 1990 r., w ostatnim dniu wizyty prezydenta RP Wojciecha Jaruzelskiego w Moskwie, radziecka agencja informacyjna TASS potwierdziła w oficjalnym komunikacie bezpośrednią odpowiedzialność ZSRR za zbrodnię wymordowania w kwietniu 1940 r. blisko 15 tysięcy oficerów Wojska Polskiego, funkcjonariuszy Policji Państwowej oraz urzędników II RP, wyrażając ubolewanie z tego powodu i określając ją jako jedną z najcięższych zbrodni stalinizmu. Od tej pory ruszyły prace badawcze. Po miesiącach poszukiwań, 15 sierpnia 1991 r., odkryto masowe groby w Miednoje. Kolejne lata to czas ekshumacji, badań szczątków i poszukiwań archiwalnych oraz przygotowania warunków godnego pochowku. 2 września 2000 r., w związku z obchodami 60. rocznicy Zbrodni Katyńskiej, w Miednoje uroczyście otwarto Cmentarz Wojenny.

Tekst ukazał się na portalu podkarpackiej Policji w kwietniu 2010 r. oraz w Biuletynie podkarpackiej Policji wydanym w tym roku z okazji Święta Policji.

Komentowanie wyłączone.