Witaj Gościu

Cześć

Cieszę się, że do mnie zajrzałeś. Co to za stronka? Ujrzała światło dzienne latem 2010 r., chyba po prostu z potrzeby pisania. Wrzucam tu teksty przeróżne. Czasem coś urodzi się w danej chwili, to znowu pokażę efekt wielomiesięcznej pracy, gromadzenia różnych informacji, których szukam w książkach, archiwaliach, Internecie… Najczęściej dotyczą historii formacji stojących na straży bezpieczeństwa i porządku publicznego, ale też dziejów mojej Małej Ojczyzny - miejsca, w którym łączą się trzy rzeki: Wisłoka, Jasiołka i Ropa. To malownicze bardzo, wyjątkowe pod wieloma względami, Jasielskie.

Poziom prac jest różny. Mają one głównie charakter popularyzatorski. Jednak – chciałbym to podkreślić, Szanowny Czytelniku - że moją ambicją jest być jak najbliżej prawdy.

Nie bądź rozczarowany, jeśli okaże się, że linki przekierowujące do innych tekstów nie będą działać. Skorzystaj wtedy z wyszukiwarki,a tekst łatwo znajdziesz. Linki nie działają z tego powodu, że to już trzecia odsłona tego bloga, w innym kawałku internetowej przestrzeni. Poprzednie strony po atakach spamowych musiały być wygaszane.

Ostatnie i polecane

Jak mieszczanie z Kołaczyc wyrzekli się gorzałki

kolaczyce2

Jest Wielki Post. Wielu ludzi wyrzeka się przyjemności. Są tacy, co w tym czasie nie tkną alkoholu. Niektórzy nawet zobowiązują się do tego uroczyście dokonując stosownego wpisu do księgi kościelnej. To robi wrażenie. Niewielu jednak wie, że był taki czas, kiedy całe wsie (i miasteczka) składały uroczyste śluby trzeźwości, i to na całe życie. W połowie XIX wieku połowa dorosłych mieszkańców Kołaczyc wyrzekła się picia alkoholu.

Oddźwięk tego wydarzenia był tak duży, że artykuł na ten temat opublikowała „Gazeta Lwowska” główny organ prasowy prowincji. Oto wycinek z gazety:

kolaczyce

Nie ma powodu aby z tego powodu natrząsać się z Kołaczyczan, że niby pili więcej niż inni. Nie oni jedni przystąpili do ruchu trzeźwościowego. Akcja objęła całą okolicę. Alkoholizm był bowiem wielką plagą w Galicji. Dość wspomnieć, że w tamtych czasach (1836 r.) w tej prowincji było 5 tysięcy gorzelni, których produkcja przekroczyła 600 tysięcy hektolitrów spirytusu stuprocentowego i wynosiła ponad 50% produkcji w całym państwie austro-węgierskim.

Wynikało to z uprzywilejowanej pozycji szlachty, która posiadała przywilej propinacji. Zgodnie  z nim dziedzic miał monopol na sprzedaż alkoholu w swoich dobrach (a nawet bywało, że chłop był zobowiązany do wykupu określonej ilości alkoholu u pana). Pańskie karczmy po wsiach, były dochodowymi przedsiębiorstwami zachęcającymi chłopów do wstępowania „na kielicha”, tu rozpijano kolejne pokolenia.

Na początku lat 40. XIX wieku zaczęły powstawać bractwa trzeźwości. Moda przyszła z Zachodu. Pod presją tego moralnego ruchu władze austriackie dały przyzwolenie. Akcję prowadziło duchowieństwo katolickie. Skutkiem tej działalności było naciskanie na chłopów do składania ślubów wyrzeczenia się „palonych napojów”. Niezdecydowanych nie wolno było przymuszać, ani publicznie zawstydzać. Odpowiedzialność za złamanie przyrzeczenia ponosiło się tylko przed spowiednikiem.

Ciekawe tylko jak wielu mieszkańców Kołaczyc wytrwało do końca życia w całkowitej abstynencji? Odpowiedzi może nie znać nawet sam spowiednik.

Komentowanie wyłączone.