Witaj Gościu

Cześć

Cieszę się, że do mnie zajrzałeś. Co to za stronka? Ujrzała światło dzienne latem 2010 r., chyba po prostu z potrzeby pisania. Wrzucam tu teksty przeróżne. Czasem coś urodzi się w danej chwili, to znowu pokażę efekt wielomiesięcznej pracy, gromadzenia różnych informacji, których szukam w książkach, archiwaliach, Internecie… Najczęściej dotyczą historii formacji stojących na straży bezpieczeństwa i porządku publicznego, ale też dziejów mojej Małej Ojczyzny - miejsca, w którym łączą się trzy rzeki: Wisłoka, Jasiołka i Ropa. To malownicze bardzo, wyjątkowe pod wieloma względami, Jasielskie.

Poziom prac jest różny. Mają one głównie charakter popularyzatorski. Jednak – chciałbym to podkreślić, Szanowny Czytelniku - że moją ambicją jest być jak najbliżej prawdy.

Nie bądź rozczarowany, jeśli okaże się, że linki przekierowujące do innych tekstów nie będą działać. Skorzystaj wtedy z wyszukiwarki,a tekst łatwo znajdziesz. Linki nie działają z tego powodu, że to już trzecia odsłona tego bloga, w innym kawałku internetowej przestrzeni. Poprzednie strony po atakach spamowych musiały być wygaszane.

Ostatnie i polecane

Chwalebna śmierć posterunkowego Franciszka Kiebały (2/2)

Kiebała czoloweZapraszam do przeczytania drugiej części opowieści opartej na dokumentacji Archiwum Państwowego w Krakowie. Temat dotyczy sprawy śmierci posterunkowego Franciszka Kiebały, policjanta z posterunku w Gliniku Mariampolskim. Pierwszą część zakończyliśmy w chwili kiedy bandyta Duda, który po zranieniu policjanta wybiegł z domu, w którym się ukrywał, ostrzeliwując się podjął próbę ucieczki.  

Pierwszą część tej opowieści znajdziesz tutaj.

Pościg i zatrzymanie

Wśród osób, które próbowały udzielić pomocy rannemu policjantowi był majster Romuald Kubica. Z  rąk niosącego policyjny karabin inżyniera Niemiricza wyrwał broń i pobiegł za bandytą. Wyskoczył na nasyp, przystanął i wymierzył w uciekającego, dwukrotnie naciskając spust. Jeden ze strzałów był celny. Duda po raz drugi został trafiony. Wcześniej policjant trafił go w przedramię lewej, teraz kula wystrzelona przez majstra Kubica trafiła w rękę prawą, powyżej łokcia.

Bandyta zdołał jeszcze dotrzeć pod kościół w Libuszy. Tam opadł z sił z powodu upływu krwi i usiadł przy drodze. Po chwili na miejscu był Kubica oraz robotnicy: Marcin Szubryt i Jan Kasza oraz szofer rafinerii Kazimierz Włodek. Kubica trzymając w ręku karabin Kiebały wezwał Dudę do odrzucenia broni. Zaraz potem przestępca został obezwładniony. Zatrzymanemu odebrano rewolwer, pistolet Steyer kal. 6.35 i sztylet. Został on następnie doprowadzony do laboratorium zakładowego, gdzie udzielona mu została pierwsza pomoc. Tam też wkrótce dotarł dorożką zaalarmowany o wydarzeniach komendant posterunku w Gliniku Mariampolskim przodownik Konstanty Kokodyński wraz ze starszym posterunkowym Władysławem Gancarczykiem. Mundurowi odstawili aresztanta do szpitala w Gorlicach, a następnie do Prokuratury Sądu Okręgowego w Jaśle, celem oddania pod sąd doraźny.

koscioł w LibuszyKościół w Libuszy, pod którym schwytano bandytę. Foto ze strony malopolskie.fotopolska.eu .

Warto podkreślić, że mieszkańcy Gorlic byli mocno zbulwersowani całą sprawą. Pod szpitalem, w którym znaleźli się policjant i bandyta, zgromadziła się liczna publiczność. „Eskortowanego Dudę – pisał komendant Unsing – trzeba było bronić przed napaścią oburzonego tłumu (…)”

Śmierć policjanta

Policjant był w ciężkim stanie. W przełyku tkwiła kula kal. 6.35, która naruszyła tętnicę. Usunięcie pocisku wiązało się z wysokim ryzykiem. Podjęli je lekarze gorliccy, lecz nie zdołali go wyjąć. Dlatego zdecydowano się przewieźć rannego do Krakowa, gdzie była aparatura, za pomocą której można było zrobić prześwietlenie i dokładnie zlokalizować położenie kuli. 19 listopada w południe, komendant powiatowy komisarz Unsing wysłał telegram do Stanisława Pilcha, komendanta okręgu (wojewódzkiego) w Krakowie z prośbą o zarządzenie, aby w tym samym dniu na dworcu kolejowym w Krakowie czekała karetka pogotowia ratunkowego albo auto, które przewieźć mogło rannego do szpitala OO. Bonifratrów,  gdzie natychmiast powinna być wykonana operacja. Kiebałę planowano przewieźć pociągiem pośpiesznym. Komendant sugerował spowodowanie aby o godz. 17. w szpitalu oczekiwał profesor Hładij.

Pomimo tych zabiegów, przeprowadzonej operacji w Krakowie, życia starszego posterunkowego Franciszka Kiebały nie zdołano uratować. 27 listopada 1924 r. policjant zmarł w krakowskim szpitalu.

Ostatnie pożegnanie

Bohaterski policjant został pochowany 1 grudnia 1924 r. na cmentarzu Rakowickim. W ostatniej drodze towarzyszyli mu krewni, znajomi oraz liczne grono policjantów. Nabożeństwo odprawiono w kościele OO. Karmelitów na Piasku.

kiebala klepsydra

Banda Dudy rozpracowana

Tymczasem komendant z posterunku w Gliniku Mariampolskim, przodownik Konstanty Kokodyński, prowadził dochodzenie. Pomagali mu policjanci z posterunku Policji Państwowej w Gliniku Mariampolskim, z posterunku z Zagórzan oraz wywiadowca służby śledczej z ekspozytury komendy powiatowej w Jaśle, przodownik Michał Solarz. Ustalili oni, że Duda w przeszłości był członkiem szajki osławionego bandziora Muchy, grasującego na terenie województwa lwowskiego. Tutaj w Libuszy został zatrudniony w rafinerii jako palacz, jednak pracę stracił. Wpadł więc na pomysł aby wrócić do przestępczego procederu. Zwerbował więc do pomocy dwóch znajomych, byłych pracowników rafinerii, pomocników monterów – wspomnianego Mazurka i Ludwina. Z ich pomocą napadał i rabował, głównie na drogach podgorlickich miejscowości. Obaj towarzysze Dudy zostali zatrzymani. Znaleziono u nich rzeczy pochodzące z rabunków. Zdaniem zatrzymanych, celem Dudy było zrabowanie większego łupu w tej okolicy aby wyjechać na stałe, urządzając się w Borysławiu. Nazajutrz po zatrzymaniu policjanci zebrali dowody o dwóch wspólnych napadach szajki Dudy,  do których doszło 11 i 13 listopada. Bandyci napadali po zmroku na osoby podróżujące gościńcami rządowymi w Zagórzanach oraz na odcinku między Klęczanami a Libuszą.

Sam Duda nie chciał wiele mówić. Obrał taktykę „nieświadomego”, tłumaczył, że nic nie pamięta, bo w czasie strzelaniny był pijany. Nie potrafił jednak wskazać z kim pił i kiedy. Poddawał to w wątpliwość w analizie dochodzenia przodownik Kokodyński, pisząc, że pijany człowiek nie byłby w stanie uciekać prowadząc rower siedem kilometrów, a potem celnie strzelać i biec tak szybko, że robotnicy nie mogli go dogonić.

Ocena działania policjanta

Okoliczności tego rodzaju zdarzeń, tak kiedyś, jak i dziś podlegają ocenie praworządności działania funkcjonariusza. Komendant powiatowy Unsing zbadał sprawę stwierdzając, że „Użycie broni w myśl § 25 tymczasowej Instrukcji dla P.P. jest uzasadnione ze strony post. Kiebały bez zastrzeżeń, a również i ze strony majstra rafinerii z Libuszy Romualda Kublicy.” Swoje stanowisko wyraził w zapytaniu prokuratora, od którego zależały dalsze decyzje. Komendant okręgowy podtrzymał to stanowisko, informując o tym komendanta głównego.

kiebala czesc

Posterunkowy Kiebała uznany został za poległego  śmiercią chwalebną. Ciekawe, czy w tamtej okolicy  przetrwała gdzieś pamięć o policjancie, który zapłacił najwyższą cenę w obronie mieszkańców Ziemi Gorlickiej?

kiebala zdBigram

Franciszek Kiebała, syn. Józefa i Marii z d. Jajko. Urodził się 13 września 1899 r. w Nawsiu w powiecie ropczyckim, w parafii Wielopole Skrzyńskie. Ukończył cztery klasy szkoły ludowej, do 20 roku życia pracując na roli w gospodarstwie rodziców. W lutym 1919 r. został powołany do wojska i wcielony do 20 pułku piechoty, w którym służył do maja 1920 r. Walczył na froncie z bolszewikami pod Warszawą, Wilnem i Kijowem. Następnie przydzielony do 31 Baonu Celnego w Dobczycach, gdzie był sanitariuszem. W czerwcu 1922 r. przeniesiony do 1. pułku piechoty  w Nowym Sączu, w którym służył miesiąc, do zwolnienia. Po półrocznym pobycie  w domu 1 stycznia 1923 r. wstąpił do Policji Państwowej. Rozkazem nr 3 komendanta okręgu krakowskiego z 8 stycznia 1923 r. został skierowany do służby do Powiatowej Komendy Policji Państwowej w Gorlicach, na posterunek w Gliniku Mariampolskim. 16 sierpnia 1923 r. mianowany stałym posterunkowym. W „Periodycznej Liście Kwalifikacyjnej” za 1923 r. w rubryce „zalety osobiste” komendant posterunku Konstanty Kokodyński napisał, że był „prawy, dobry, odważny i dość ambitny, roztropny, zachowanie grzeczne i koleżeńskie.” Brakowało mu jeszcze doświadczenia zawodowego, kurs posterunkowych był jeszcze przed nim. 17 listopada 1924 r. ranny z rąk bandyty Władysława Dudy w Libuszy w pow. gorlickim. 27 listopada zmarł z powodu ran w szpitalu w Krakowie. Pochowany na cmentarzu Rakowickim.

Kiebała zeznanie

Zachował się odpis zeznań Kiebały, które złożył przed śmiercią, przedstawiając starcie z Dudą z własnej perspektywy.

Komentowanie wyłączone.